• Przeczytaj koniecznie!
  • Gniewkowo
  • Janikowo
  • Kruszwica
  • Pakość
  • Kujawy
  • Region
  • 

    Działo się ponad lat temu

    dział: Region / dodano: 01 - 10 - 2023

    Zapraszamy dziś w fascynującą podróż po wydarzeniach w regionie, które miały miejsce jesienią 1914 roku.

    109 lat temu na 3 października przypadała sobota. „Dziennik Kujawski” na swojej pierwszej stronie informował o wydarzeniach wojennych. Nawet na stronach lokalnych informowano o zabitych mieszkańcach regionu, a w ponury nastrój włączała się nawet drukowana w odcinkach powieść „Dziennik zgrozy” autorstwa Marii Seony, o której żadnych informacji nie można znaleźć nawet w Internecie.

    Wielu lekturę gazety zaczynało od prognozy pogody. Wtedy określano ją jako „przepowiednia stanu powietrza”. Na początku października na Kujawach było „pochmurnie, wietrzno, dżdżysto”.

    Jedną z ważniejszych informacji tego dnia była wieść, że przywrócono ruch kolejowy na trasie Poznań – Inowrocław – Bydgoszcz. Okazało się przy okazji, że problemy z rozkładem jazdy nie są domeną czasów współczesnych.

    - Planu szczegółowego na razie nie podajemy, gdyż zmienia się co chwila. Rozkład wywieszony jest na dworcach, względnie względnie informacyami służą naczelnicy stacyi – czytamy w dzienniku.

    Były też wieści dla rolników. Prasa donosiła o zarazie pyska i racic, która wybuchła w Żernikach, Rożniatach, Balinie, Bonkowie, Murzynnie, Wonorzu, Dziennicach i Wróblach, a zniesiono kwarantannę w Modliborzycach.


    Towarzystwo Katolickich Robotników Polskich narzekało tymczasem na zaległości w opłatach składkowych. Przyjmował je pan Krobski przy ul. Marulewskiej 6. - Tym członkom, którzy zostali powołani pod broń, opuszcza się składki za cały czas wojennej wyprawy, nie wykluczając ich bynajmniej tem samem z towarzystwa – czytamy w komunikacie.

    Były też w „Dzienniku Kujawskim” doniesienia z działalności samorządów, choć nie w takim nasileniu, jak w czasach dzisiejszych. Choćby rada miejska w Gniewkowie „uchwaliła na ostatniem posiedzeniu 3000 marek na zapomogi dla rodzin, których żywiciele znajdują się w polu”.

    Były też sprawy kryminalne. Sąd skazał na 9 miesięcy więzienia robotnicę sezonową Maryę Dykę z Latkowa, która „fałszywie przysięgła w pewnej sprawie przeciw moralności”. Z kolei inowrocławskiego piekarza, którego personaliów nie podano, skazano na grzywnę w wysokości 15 marek za to, że choć „chleb ważyć winien 3 i pół funta, sprzedawał chleby o niższej wadze.”

    Mimo wojny, na Kujawach kwitł biznes. Automobile do wyjazdu wypożyczał „każdego czasu i po najniższej cenie” Franciszek Kiełpiński z ulicy Kasztelańskiej. Pan Batog oferował wieprzowinę po 60 fenigów, a czosnkową kiełbasę i salceson po 70.

    „Nadal łaskawym względom” polecał swoją pracownię obuwia „podług miary” J. Lenartowski z ul Toruńskiej. Podkruszwicki dom Kobelniki poszukiwał natomiast do pracy kilku fornali. Z kolei „dobre śledzie solone po 5 fen.” można było kupić u Waltera Pielke przy ul. Fryderykowskiej 36 w Inowrocławiu.

    W ówczesnych gazetach funkcjonowały inne niż dzisiaj nazwy miejscowości. Często posługiwano się również ich niemieckimi odpowiednikami. Choćby w prasie nie istniało wtedy powszechnie Janikowo, a Amsee.

    Z kolei Stanisław Zwierzycki „przysięgły dostawca win mszalnych” wykupił wielkie ogłoszenie, które świadczyło trochę o tym, że także wtedy w Inowrocławiu był popyt na trunki.

    - Szanownej Publiczności miasta Inowrocławia i okolicy oraz moim łaskawym Odbiorcom uprzejmie donoszę, że od października przenoszę mój skład win z ul. Zygmuntowskiej do własnego domu w Rynku nr 25. Otwarcie interesu w poniedziałek – czytamy w komunikacie.

    Na Kujawach wyczuwalny był jednak wojenny kryzys. W Pakości na jarmark sprowadzono zaledwie 18 sztuk bydła i 80 koni. „Interes kramikarski nie był wcale ożywiony”.

    Ale ożywienie zależało już wtedy od inwencji. Takową wykazywał się pewien inowrocławski młynarz, który do zakupów zachęcał wierszem:
    „Czy we dnie, czy wieczorem mój wiatrak pracuje,
    I dziwią się ludzie, jak miałko śrutuje
    Bo na kamieniu inaczej jak na walcy
    To też przychodzą do mnie i starzy i malcy
    Po mąkę i śrut, po zacerki i chleb śrutowy
    Od czego każdy jak Turek mocny i zdrowy
    Poprzeć zatem warto młynarza Łuczaka
    Idąc koło kopalni do starego wiatraka”.

    Na zdjęciach:

    Ogłoszenia na ostatniej stronie „Dziennika Kujawskiego”. Kołowce to dzisiejsze rowery. Zwracamy uwagę na sposób pisania nazwy Kruszwica.

    Rynek w Pakości fotografowany od strony ulicy Żabiej. W oddali widoczny ratusz.

    Most przez Gopło w Kruszwicy. W oddali widoczna kolegiata.