• Przeczytaj koniecznie!
  • Gniewkowo
  • Janikowo
  • Kruszwica
  • Pakość
  • Kujawy
  • Region
  • 

    Fakir na kuracji w Solankach. Królowi Anglii przepowiedział zapalenie płuc

    dział: Obyczaje / dodano: 12 - 03 - 2023

    „Rok 1939 pozostaje pod wpływem planety Mars, która zagraża zarówno światu, jakoteż egzystencji poszczególnych jednostek. Czy chcesz wiedzieć jaki będzie ten rok dla Ciebie? Jakie przyniesie Ci radości i smutki, jakie niebezpieczeństwa, straty i korzyści? Czego się powinieneś wystrzegać, czego unikać, a co przedsięwziąć? Jakie okresy i liczby mogą Ci przynieść szczęście i fortunę, a jakie będą dla Ciebie feralne? Któż inny odpowie Ci na te pytania, jeżeli nie światowej sławy astrografolog Said Foady? Przepowiednie jego na rok 1938, ogłoszone na łamach prasy polskiej, ziściły się oo do joty.”

    Ogłoszenia takiej treści można znaleźć było w wielu gazetach w drugiej połowie lat 30. W kraju w okresie międzywojennym złoty okres przeżywali osobnicy, którzy wykorzystywali wielkie zainteresowanie Polaków parapsychologią, spirytyzmem i okultyzmem. Jednym z bardziej znanych - nazwijmy to - wróżbitów był Said Foady, który przedstawiał się raz jako fakir, innym razem jako profesor. Jak informowała prasa, urodził się w 1901 r. w Trypolisie. Tylko czy było to prawdą? Równie dobrze mógł być Polakiem, który ze względu na swoją nietypową urodę oraz fakt wcześniejszej bytności za granicą, znalazł sposób na zarobek. Posiłkować się możemy jedynie tym, co on sam o sobie mówił.

    - Od wczesnego dzieciństwa zmuszony był zarabiać swą trudną sztuką na utrzymanie. Przez kilka lat bawił w Indjach, gdzie wtajemniczył się w arkana jogów. Po wojnie zwiedził całą prawie Europę, produkując się we wszystkich wielkich miastach, odnosząc jeden sukces po drugim, m. in. p. Foady produkował się przed królem Anglji, któremu przepowiedział zapalenie płuc, przed księciem Walji, królem włoskim Emanuelem - opisywała prasa.

    Taka właśnie persona gościła w Inowrocławiu zimą 1934 roku. Oczywiście, jego wizytą zainteresowała się miejscowa prasa, bo jak na spokojny Inowrocław było to wydarzenie sporego kalibru. Foady rezydował przy ul. Toruńskiej 3, jak opisywał Dziennik Kujawski, w skromnym mieszkanku. Reporter określił go jako „miłego nadzwyczaj człowieka, który zna co najmniej pół świata, inteligentnego, szlachetnego i moralnego”. - Nie znoszę podłości ludzkich i tępię je radykalnie. Wskazuję ludziom tylko dobre drogi. Nie znam obłudy. Mówię, co myślę, co czuję swą duszą i widzę. Bardzo kocham sztuki piękne. Gram na fortepianie. Maluję obrazy z życia Wschodu. Pozostaję w Waszem mieście tylko do niedzieli. Dalszym etapem mej wędrówki będzie Bydgoszcz. Tu bawię głównie dla kuracji. Przyznać muszę, że Wasze Solanki służą mi wyśmienicie. Po kilku kąpielach czuję się już całkiem dobrze - mówił Said Foady inowrocławskiemu reporterowi.


    Rozmowa potwierdzała dobitnie, że pan fakir posiadał nie tylko znakomite umiejętności socjotechniczne, ale też potrafił szybko wyczuć „puls miasta”. Dochód ze swojego ostatniego występu (bo choć się kurował, to występował na biletowanych seansach) przeznaczył na budowę lotniska w Inowrocławiu, inicjatywy wówczas bardzo popularnej i modnej. Miało to też drugie dno - wróżbita nie chciał palić zapewne za sobą mostów na wypadek ponownego goszczenia na Kujawach. - Mam taki zwyczaj, że w każdem mieście przed swym wyjazdem daję seans na jakiś dobry cel, aby pozostawić tam miłe wspomnienie. Otóż całkowity zysk z występu jutrzejszego przeznaczam na budowę lotniska cywilnego w Inowrocławiu i sądzę, że Park Miejski zapełni się doborową publiką po same brzegi. Program będzie interesował wszystkich - zapowiadał Said Foady.

    Faktycznie, nawet dziś bilety wyprzedałyby się zapewne „na pniu”. Otóż oprócz „rewelacyjnych eksperymentów z dziedziny psychotechniki, grafologji i jasnowidztwa” miał przedstawić magiczną fabrykę likierów i wódek. - Bez żadnych aparatów z czystej wody produkować będę wszelkie spirytualja według życzenia Publiczności. Wyprodukowany likier można poddać analizie. Kto stwierdzi, że to jakiś falsyfikat, otrzyma 5.000 zł nagrody. Każdy widz będzie mógł pić za darmo najprzedniejsze wódki – zapowiadał fakir.

    Któż z mieszkańców nie dałby się namówić na taki występ? Tym bardziej, że relacja z jego występu w Dzienniku Kujawskim była co najmniej entuzjastyczna. - Dosłownie z zapartym oddechem śledzono pokazy fakira, który nawet najbardziej „upartych” zmuszał do poddania się jego silnej woli. Na nic się także zdało schowanie „pałeczki czarodziejskiej” na widowni. Fakir bowiem pogrążony w transie odnalazł ją natychmiast – pozatem wielkie wrażenie zrobiło trafne czytanie myśli ludzkich i odgadywanie przyszłości – opisywał Dziennik Kujawski.

    Pokaz fabrykacji trunków z wody był też udany. - Smaczne, a mocne likiery i wódki „fabrykowane” na żądanie w mgnieniu oka krążyły gęsto po sali. Nawet abstynenci łykali ślinkę popijając na pociechę słodkie mleczko. Praktyczny sposób tej fabrykacji pozostał tajemnicą prof. Foad’ego – może zainteresuje się tem nasz monopol spirytusowy – w każdym razie atmosfera na sali stała się naprawdę „upajająca” - pisała gazeta wyrażając jedynie żal, że „publiczność nie dopisała”. Może zaważył fakt, że to był jego kolejny już seans w mieście i liczba zainteresowanych wyczerpała się?


    Fakir Foady w Polsce działał do wybuchu wojny. Był kimś, kogo dziś nazwalibyśmy celebrytą. Wypowiadał się w kwestiach spraw, którymi interesowali się ludzie, starał się zaciekawić opinię publiczną i w ten sposób zyskiwał na dalszej popularności. Choćby w 1933 r. przez nikogo nie proszony odwiedził redakcję niezwykle popularnego wówczas Ilustrowanego Kuriera Codziennego i opowiedział o swojej wizji, którą miał w transie, a dotoczyła tzw. sprawy Gorgonowej czyli wydarzeń z 30 grudnia 1931 roku, kiedy to w willi inż. Henryka Zaremby w Brzuchowicach (obecna Ukraina) zamordowana została jego 17-letnia córka. O morderstwo oskarżono Ritę Gorgonową, gospodynię, kochankę i opiekunkę dzieci Zaremby.

    Na pytanie reportera IKC czy Gorgonowa popełniła morderstwo, fakir odpowiedział przecząco. Widział Gorgonową, ale obraz nie był wyraźny. Widział też ofiarę zbrodni i jakiegoś mężczyznę, który „wyskakiwał szerokiem oknem”. - W czasie wizji czułem, że nie ona była morderczynią, ale miałem wrażenie, że ona zna mordercę. Nie mówię, że ona wiedziała i namówiła zbrodniarza do morderstwa, powiadam tylko, że ona go zna. To młody człowiek, w wieku lal 26. rzadkie blond włosy, szczupły, dość wysoki – opisywał Foady.

    Foady tytułował się także profesorem. W reklamie Krotoszyńskiego Orędownika Powiatowego czytamy, że z okazji 6-letniego pobytu w Polsce i z wdzięczności za serdeczną gościnę chce podzielić się on „ze wszystkimi zainteresowanymi swoim nadzwyczajnym darem przewidywania przyszłości i 20-letnim doświadczeniem zebranem we wszystkich częściach świata i gotów jest postawić horoskopy i prognozy na rok 1936 każdemu i w dodatku bezpłatnie”. Wysyłał je listownie. Trzeba było tylko wysłać list, a w nim: imię i nazwisko, dzień i rok urodzenia, dokładny adres wraz ze znaczkami pocztowymi i 1,25 zł „na koszty administracji”.

    Warto przy okazji zaznaczyć, że w przepowiednie Foady’ego wierzyli nie tylko ludzie prości. Z fakirem korespondował też m.in. Wincenty Lutosławski – filozof, profesor, poliglota i publicysta. W 1936 r. zamówił on ekspertyzę grafopsychologiczną u działającego w ówczesnym czasie w Warszawie „światowej sławy grafologa i jasnowidza rodem z Północnej Afryki”, który „zdolności swoje odziedziczył po dziadku i ojcu, Hindusach z pochodzenia”, oraz „wtajemniczył się w arkana Jogów”. - Cechy pisma ujawniają następujący charakter. Organizacja psychiczna Pana jest mocno ufundowana na woli i na dużej, duchowej inteligencji. Znamiona charakteru wskazują na rzadki wypadek ogromnego podobieństwa do charakteru jogów. Społeczeństwo nie rozumiało Pana tak, jak na to Pan zasługiwał. Był Pan w ciągłej walce z otoczeniem. Walka ta przyniosła Panu wiele trudności, graniczących nieraz z katastrofą. Zajmował Pan różne wybitne stanowiska, które Pan tracił z powodu zawiści i intryg. Jest Pan bardzo uczynny i zrobił Pan bardzo wiele dobrego drugim, pomimo krzywd i pomimo różnych niesprawiedliwości – czytamy w analizie.

    Co działo się z nim w czasie wojny i – jeśli przeżył – po niej, nie wiemy. Całkiem możliwe, że jeśli przetrwał wojenną zawieruchę, zdawał sobie sprawę, że w nowej rzeczywistości jego działalność nie będzie się podobała nowym władzom. Zresztą możliwe, że stracił moc przepowiadania? W końcu sam obwieścił, że w 1939 roku wojny nie będzie...