• Przeczytaj koniecznie!
  • Gniewkowo
  • Janikowo
  • Kruszwica
  • Pakość
  • Kujawy
  • Region
  • 

    Jadą do nas Amerykany!

    dział: Za granicą / dodano: 12 - 03 - 2023

    Chicopee to małe miasto w Stanach Zjednoczonych, konkretnie w stanie Massachusetts. Jakieś sto lat temu istniała szansa, że nawiąże kontakty z Inowrocławiem…

    W czerwcu 1938 r. Dziennik Kujawski poinformował, że miasto odwiedzi przebywająca w Polsce delegacja z tego miasta. W jej skład wchodził burmistrz o swojsko brzmiącym nazwisku Antoni Słonina. Byli tam też członek Wydziału Zdrowia miasta Chicopee Jan Kustra, komisarz wodociągów Stanisław Sitarz oraz radni tego amerykańskiego miasta Franciszek Pikuła i Franciszek Szydło.

    Chicopee było wtedy dużym ośrodkiem fabrycznym, gdzie w 45 fabrykach pracowało 11 tysięcy robotników, a wartość majątkowa miasta obliczona była na 55 milionów dolarów.

    - Polski bank pod nazwą ,,Polish National Credit Union" ma przeważnie klientelę polską i urzędników wyłącznie Polaków, czego nie można powiedzieć o wielu bankach w Polsce. W Chicopee wychodzi tygodnik polski ,,Nowa Anglia", którego wydawcy, redaktorzy drukarze są autentycznymi Polakami, nie tak jak w wielu pismach w Polsce, gdzie tylko się ,,czują i uważają za Polaków" – opisywał Dziennik Bydgoski.

    Burmistrz Słonina wraz z innymi delegatami przypłynęli do Polski na pokładzie „Batorego”, a następnie autem udali się w 3-tygodniową podróż po kraju. - Po zwiedzeniu Grudziądza, Torunia i Ciechocinka mili goście przez Aleksandrów, Służewo, Zakrzewo, Pieranie przyjadą do Inowrocławia i zamieszkają w hotelu Basta. Na drugi dzień w południe burmistrz Słonina wraz z towarzyszami odjadą do Gniezna drogą przez Pakość, Barcin, Żnin, Biskupin – pisał Dziennik Kujawski.

    W czasie krótkiego pobytu w Inowrocławiu delegacja miała spotkać się z prezydentem Apolinarym Jankowskim i członkami zarządu miejskiego, a goście mieli zwiedzić Inowrocław, jego fabryki, zabytki i uzdrowisko.

    Ostatecznie do Inowrocławia nie dotarli. Jak kilka dni później wyjaśniał Dziennik Kujawski, stało się tak „ze względu na przedłużenie pobytu w Warszawie”. Znane są jednak komentarze po podróży po Polsce burmistrza Słoniny, który wyjechał z Polski 30 lat wcześniej jako 11-letni chłopiec.

    - Mniej krytykować, więcej robić i brać się do handlu! Skarżono mi się tu nieraz, że w Polsce wszystko w żydowskich rękach i że nie ma pieniędzy. My w Ameryce także nie mieliśmy pieniędzy! A przecież dorobiliśmy się niejednego. Polska niedawno powstała. Uważam, że tu już wiele zrobiono. Oglądaliśmy różne gmachy w różnych miastach i zawsze słyszeliśmy: to zbudowano po wojnie. 60 % budowli powstało po wojnie, więc przecież coś się zrobiło! Byliśmy w Toruniu i Warszawie, potem rozjechaliśmy się do naszych wiosek. Obwoziłem samochodem wszystkie ciotki, które się tym bardzo cieszyły! Zjechaliśmy się w Zakopanem, a stamtąd przez Katowice i Poznań do Gdyni. Najwięcej podobał nam się Poznań – opowiadał burmistrz Słonina.

    Szkoda, że nie dotarł do Inowrocławia! Może dziś Chicopee byłoby naszym miastem partnerskim, a współpraca między Kujawami a Massachusetts kwitłaby dla obopólnego pożytku?

    Na zdjęciach:
    1. Chicopee około stu lat temu z wtopionym w zdjęcie tytułem artykułu z Dziennika Kujawskiego.
    2. Członkowie amerykańskiej delegacji. Widoczni m.in. burmistrz miasta Chicopee Antoni Słonina, ksiądz profesor Śledź (pierwszy z lewej), komisarz wodociągów w mieście Chicopee Stanisław Sitarz, członek Wydziału Zdrowia miasta Chicopee Jan Kustra.